Seria – Ludzie i miejsca. Pan Tadeusz na początku drogi. Część 1. Grom z jasnego nieba w ciemnym sklepiku.

dolceCzęść 1. Grom z jasnego nieba w ciemnym sklepiku.

• Dzień Dobry. Z czym są pączki?
• A z czym mają być? – Odburknął sprzedawca.
Krótka chwila ciszy. Następne pytanie zadane przez dwie Panie w sklepie.
• Czy lodówka chłodzi?
• A co to kontrola sprzętu?

***
Może to spotkanie dwóch światów.

Panie na wakacjach. Właśnie przyjechały 2 km pachnącą lipami aleją z pola biwakowego nad jeziorem, gdzie chce się, by czas płynął wolno. Pragną czerpać radość z każdej chwili.

A po drugiej stronie sprzedawca. Dzieli go lada od świata. Ludzie wchodzą, mówią co chcą, on podaje, przyjmuje pieniądze, oni wychodzą, on zostaje. Oni wychodzą na słońce, na spływy kajakowe, a on zostaje w tym ciemnym sklepiku.

One przyjechały na wakacje z dużego miasta, gdzie świat jest bardzo zróżnicowany i teraz w pełni cieszą się przyrodą, która je otacza. Zatrzymują się na chwilę w swoim życiu, bo wiedzą, że tam za rogiem, za kilka dni czeka na nich więcej niż chcą.

On mieszka na wsi. To taka wieś, w której jest kilka domów. Wokół lasy, jeziora, lecz nie ma gdzie się schować, nie ma też gdzie się odnaleźć. Czas płynie tu powoli, zmiany docierają na pieszo. To takie miejsce, w którym wszyscy wiedzą jaki jesteś. Tutaj jest jak w muzeum z tabliczkami. Mało kto zna dokładną historię, ale to co wybrane jest widoczne i nic już tego nie zmieni. Każdy kolejny fakt, zdarzenie są mało istotne, bo przecież wiadomo jaki jesteś. Jest jeszcze coś co ludzi nakręca, to tajemnice. Skrzętnie chowają swoje, a wypatrują ich z gorliwością u innych. Funkcjonuje, to tak jak w naszych umysłach. Pierwsze jest, to co niesie za sobą strach, ból, cierpienie, a wznoszące myśli schodzą na drugi plan. Nie są tak pożywne, by przebić się do świadomości. A skoro w każdym z nas jest tęsknota do poszukiwania siebie samego, do poznawania siebie, to ludzie są nam do tego potrzebni. Pan ze sklepiku chciałby się z kimś napić, tak dla przyjemności, tak na wesoło a tutaj ludzie piją na smutno. Zaczynają dzień, żeby się napić. Ich umiarem jest nieprzytomność. Obok sklepiku prowadzi bar. Przychodzą ludzie i najchętniej słuchaliby discopolo, tyle że on wolałby otaczać się muzyką, której bliżej do sztuki. Pan ze sklepiku zakuty w kajdany, tego co go otacza może czuje się jak orzeł wśród kurczaków i z tak się starzeje. W taki zwykły dzień tuż przed burzą zatrzymał się czas w jego sklepiku.

„Śpiew ptaka”.
Pewien człowiek znalazł jajko orła.
Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.
Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt
I wyrósł wraz z nimi.

Orzeł przez całe życie
Zachowywał się jak kury z podwórka,
Myśląc, że jest podwórkowym kogutem.
Drapał w ziemi szukając glist i robaków.
Piał i gdakał. Potrafił nawet
Trzepotać skrzydłami
I fruwać kilka metrów w powietrzu.
No bo przecież, czyż nie tak właśnie pieją koguty?

Minęły lata i orzeł zestarzał się.
Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą,
Na czystym niebie wspaniałego ptaka.
Płynął elegancko i majestatycznie
Wśród prądów powietrza,
Ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.

Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.
– Co to jest? –
Zapytał kurę stojącą obok.
– To jest orzeł, król ptaków –
Odrzekła kura. –
Ale nie myśl o tym
Ty i ja jesteśmy inni niż on.

Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał
I umarł, wierząc,
Że jest kogutem w zagrodzie.

Historyjka z książki „Przebudzenie” Anthony de Mello
***
• Dzień Dobry. Z czym są pączki?
• A z czym mają być?
• Czy lodówka chłodzi?
• A co to kontrola sprzętu?
Jak to, przy spotkaniach dwóch światów bywa, gdy oba są nabrzmiałe to iskrzy. Tak też się zadziało w sklepiku. Kobiety spojrzały na siebie pełne zadziwienia i wybuchły śmiechem. Pół minuty, to długo jak na takie miejsce. Pół minuty prawdziwego, rozluźniającego śmiechu. Choć tego nie wiedziały dokonał się tego dnia cud. Zachodziła przemiana. Chciały zrobić po prostu zakupy. Kupić pączki jeśli, są z tym co lubią ich dzieci, kupić chłodne picie, co zrozumiałe w upalny dzień. Pan z za lady wydawałoby się niewidoczny ściągnął na siebie ich gromy. Wyszły ze sklepu.

CHCE WOJNY BĘDZIE WOJNA.
OJ MY JUŻ MU DAMY POPALIĆ.

Przygotowania do bitwy, szły pełną parą. Narada w szerokim gronie. Opowiedziały dzieciom, swoje dziwne spotkanie. Inez, dziewczynka z ich obozowiska, która widziała Pana z za lady kilka rady stwierdziła, że pasuje do niego imię Tadeusz. W dziczy sklepik z lodami to magnes i wieczorem wyruszyła brygada w młodym składzie. Wcześniej grupka 7 dzieciaków kupowała w drugim sklepiku, bo jaśniejszy, milszy. Tego dnia światło rozbłysło w zielonym sklepiku i tak świeci do dziś. Wywiad zadziałał i poznaliśmy prawdziwe imię. Dobrze jest wiedzieć jak najwięcej o swoim przeciwniku. Energia tego miejsca zadziałała i pierwsze, wymyślone imię przylgnęło na stałe.
• I co jedziecie do Tadeusza?
• Tak. Mamy serie pytań taką, że polegnie. Tym razem my będziemy górą. Z ilu jajek jest ten makaron? Czy lodówka chodzi? Chodzi. A dokąd idzie? Ile Pan miał lat jak się Pan urodził? To i wiele innych. Kreatywność była obudzona.

Dwie kobiety z obozowiska namiotowego wyruszyły na zakupy. Choć od dziś nie tylko …

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Seria – Ludzie i miejsca. Pan Tadeusz na początku drogi. Część 1. Grom z jasnego nieba w ciemnym sklepiku.

  1. Czy lodowka chodzi? Chodzi. A dokąd? …. Mysli mi sie po tym stworzyły. Czy głębokie? Dokąd by miala pójść? Jej przeznaczenie jest banalne i przewidywalne. Jednego … czego Jej 😉 trzeba to PRĄD. I raczej zmienny niz stały. Nie znam sie na nim ale taka zmienność dla Lodówki jest ciekawsza. :- ) oby moj wpis sie pojawił pod wpisem dotyczącym Tadeusza. Opowieść o Nim mnie rusza. Jak widać wątek lodowki tez 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s