Sumienność popłaca, czy nie … i kiedy jest sprzyjający czas.

paw_0001

Komentarz od Izy: Mam jedno pytanie: dlaczego sumienność nie popłaca?

I mam jedną wątpliwość: wiem, że wszystkiego mogę się nauczyć jak będę chciała. Jednak teraz, jako osoba dorosła, żałuję, że nie nauczyłam się różnych rzeczy kiedy był na to bardziej sprzyjający czas. Drugiego języka, jazdy na nartach, gry na instrumencie. Może jeszcze paru innych. Myślę, że już tego nie nadrobię, nie mam już na to czasu. Chciałabym, żeby rodzice bardziej mnie do tego zachęcali (przymusili?) gdy byłam dzieckiem.

 

„Sumienność nie popłaca”.
Faktycznie sformułowanie, gdzie z łatwością można znaleźć sytuacje, gdy tak nie jest. W tym przypadku, w tym kontekście chodziło mi o sumienność w realizacji narzucanych, zewnętrznych celów. Miałam takie sytuacje w życiu, że np. przygotowywałam się do egzaminów, wkuwałam rzeczy, których uczyłam się jedynie na egzamin. Na korytarzu widziałam kto jak ogarnia temat. Siedzę, powtarzam, wiem, że się przygotowałam. Wchodzi na korytarz kilka osób, które „rzucają” okiem na teksty, wpadają na egzamin jakby z rozpędu. Może się uda. No i udaje się. Dostali takie pytanie, które akurat przejrzeli. Efekt końcowy jest właściwie taki sam. Tylko, że ja się cholernie napracowałam. Tak trochę bez sensu. Teraz to widzę, jakbym przerzucała piach z jednej kupki na drugą, aby zagospodarować czas. Tak jak w wojsku. W wojsku nie może być miejsca na nudę. To niebezpieczne. Zawsze trzeb coś wymyślić, aby tą energię zaangażować. Wiedza, którą przyswoiłam na jakiś czas i tak wyparowała, bo do niczego nie była mi potrzebna. No dobrze, może nie wyparowała, ale nie mam do niej dostępu, no bo po co? Kiedyś się złościłam na nich, na innych, że nie są sumienni, że innym się farci. Złościłam się na świat, że jest niesprawiedliwy. Teraz widzę, że ich podejście było bliższe życiu. Życie jest po to by żyć swoim życiem. Jeśli realizujemy czyjeś cele, to kto realizuje nasze?

Uprawiałam kiedyś przez 7 lat sport wyczynowy. Codziennie treningi. W starszych klasach minimum po 5 godzin dziennie. Doliczając przerwy i czas na lekcję nie zostawało już nic. Pod koniec obozu sportowego podeszła do mnie trenerka innej grupy i pogratulowała mi niesamowitych postępów na tym wyjeździe. Zrozumiałam wtedy, że jeszcze nie wie, że ten obóz jest moim ostatnim. Po siódmej klasie zrezygnowałam z tej „roboty”, bo inaczej nie można tego nazwać. W nagrodę, że właściwie, to sobie ten obóz wypracowałam zaangażowaniem przez cały sezon, moi trenerzy zaproponowali mi uczestnictwo. Dotyczyły mnie inne zasady. Jak chcesz to biegasz, jak chcesz to ćwiczysz, jak nie to w porządku. Ćwiczyłam dla przyjemności. Jak czułam wewnętrzny opór, to się zatrzymywałam i już. To tak jakbym mogła wreszcie nawiązać dialog z samą sobą. Za to kiedy chciałam na 100%, to było to moje 100% i działo się mega przyspieszenie. To był taki mój pierwszy świadomy wgląd w różnicę.

Jeździłam na łyżwach. To co lubiłam, to skoki. Reszta angażowała mnie mniej. Trzeba było być wygimnastykowanym, wybaletowanym, bo tak trzeba jeśli się chce mieć wyniki. Mnie kręciły skoki. Resztę musiałam. Tak, balet w klasach początkowych, to była szkoła przemocy. Szczypanie po pośladkach, aby jeszcze bardziej je naprężyć. Dociskanie do podłogi, aby zrobić szpagat. To wszystko, po to aby nam pomóc. Dla naszego dobra. Ja nie wiem, jak to pomagało innym. U mnie efekt, był taki, że wiedziałam, że tak trzeba, a moje ciało całe się broniło przed tym brakiem szacunku i współpracy. Mój rozkwit dokonywał się, gdy chciałam, pragnęłam lecz nie musiałam.

Po czterech latach od zakończenia treningów zdarzyło się, że musiałam spędzić 2 tygodnie w domu prawie sama. Tak dla przyjemności zorganizowałam sobie system ćwiczeń. W rytm muzyki, w rytm mojej duszy i ciała. Kilka minut rano, popołudniu, wieczorem. Czasem kilka godzin. Gdy przechodziłam przez pokój. To może teraz ćwiczenie pompek i już. Sama byłam zaskoczona, że nie dość, że dogoniłam siebie sprzed 4 lat, to byłam dużo sprawniejsza. Ćwiczenia wybierałam takie jakie czułam, że chcę. Dogadywałam się sama ze sobą. Robiłam, to dla siebie. Z przyjemnością ćwiczyłam to, czego najbardziej nie lubiłam w trakcie uprawiania łyżwiarstwa.

Może i jestem jedyna w swoim rodzaju …

Jak zresztą każdy z nas.

W tym obszarze mamy dużo wspólnego.

Dzielę się tym co zaobserwowałam u siebie i może to kogoś zainspiruje. Ja wykorzystuję moje spostrzeżenia w mojej relacji z dziewczynkami i sobą samą. Zostałam obdarowana dziećmi po to by doświadczać miłości. Walka, przepychanki, zmuszanie, zmagania – po co mi to? Najpierw rodzice „walczą” o życie swoich dzieci, a później wiedzą lepiej jak ma wyglądać? To tak jakby wrzucać do ziemi darowane przez kogoś ziarenko, ale zamiast ciekawości i radości, wiedzieć już z góry co ma wyrosnąć i jakie być. Deptać je gdy, to co wyrośnie jest nie takie, przycinać, naginać, to wszystko by uzyskać swoje oczekiwania. To bardzo pracochłonne i zaburza naturalne siły.

Od Izy: „… Jednak teraz, jako osoba dorosła, żałuję, że nie nauczyłam się różnych rzeczy kiedy był na to bardziej sprzyjający czas. „

• Tato wybieram się na studia, na psychologię.
• A po co? Ile Ty masz lat dziewczyno. 33? Na naukę był czas w szkole. Nie teraz. Teraz jest już za późno…

Lekko byłam zdziwiona taką odpowiedzią. Mój umysł pracował na mega szybkich obrotach. O rany. To możliwe, że takie funkcjonują przekonania u wielu ludzi? To, by wiele tłumaczyło. Nauka zamknięta w szkole. Nauka zamknięta w czasie. Kończysz 23lata i koniec. Żadnych zmian, żadnych nowych kolorów. Wszystko już ustalone. Granie na pianinie, nauka tenisa, języki obce, malowanie, taniec, fizyka, astronomi. „Normanie” studiowałam ekonomię. Gdybym to pogłębiała, to ok. Studia podyplomowe z zakresu ekonomii, to w porządku, ale tu coś zupełnie nowego. A Ja uwielbiam się uczyć. Wręcz powiedziałabym, że dobry nauczyciel, to taki co nie przestaje się uczyć nowych rzeczy. Łatwiej mu być bliskim doświadczenia, że teraz nie umiem, mogę, chcę, robię i jestem lepsza. Takie zaufanie do procesu i spokój.

Odkrywanie siebie, swoich talentów to nasze własne zadanie. To co daje nam satysfakcję, to gdy działamy wykorzystując swoje dary.

Kto wie, gdzie jest nasza pasja?

Kto czuje, kiedy robi się nam aż gorąco w ciele?

Kto wie, co nami kręci, że aż trudno przestać, bo ciągle chcemy się rozwijać w tym obszarze?

Kto wie, co widzimy zamykając oczy przed snem?

Kto wie o czym marzymy?

A może zapomnieliśmy jak to jest marzyć?

A może brakło miejsca na marzenia w zawalonym różnymi „ważnymi dla innych” sprawami czasie?

To pustka i przestrzeń daje możliwość na coś nowego. Na wybory. To tylko w pustce możemy sprawdzić, czego pragniemy. Nie, kiedy biegniemy i lecimy, ale zatrzymując się i słuchając swoich pragnień.

Dzieci w naturalny sposób, to mają. Najlepiej im nie przeszkadzać. Ważne by stwarzać im przyjazną przestrzeń, gdzie mogą próbować różnych rzeczy i dokonają własnych wyborów.

• Mamo, nudzę się ….
• Ojej. Mhm co by tu wymyślić? Myślę, Myślę, Może, to …. Może, tamto… Ojej co ja tu wymyślę?
• Po co Ty się tak stresujesz Mamo? Przecież jak Ja się przez chwilę nie ponudzę, to skąd będę wiedziała co chcę robić? Po prostu Ci mówię, że się nudzę. Tak jest dobrze.

(dialog z 10 letnią Blanką … i kto tu kogo uczy?)

Albo się uczymy i rozwijamy, albo umieramy. Wybór należy do każdego z nas. Co to znaczy sprzyjający czas. A jaki będzie po 50-ce, 60-ce, 70-ce, 80-ce, 90-ce? Pogrzebane lepsze czasy? No i co z tego, że może wolniej? Kiedy się jest dojrzałym większa szansa, że uczymy się czegoś dla siebie. Dla sprawienia przyjemności, satysfakcji sobie. Nie na pokaz. Dla uznania. Dla wyróżnienia się w tłumie. W wieku młodzieńczym jest naturalna silna potrzeba wyróżniania się. Taki rozwój społeczny. Trzeba znaleźć partnerkę, partnera by założyć dom. Teraz dla siebie. Ta potrzeba bycia zauważonym może być już inna.

Najlepszy sprzyjający czas, to czas kiedy żyjemy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s